Planowałam weekendowe "nicnierobienie" i trochę mi nie wyszło leniuchowanie. Gdybym miała szukać w czynnikach zewnętrznych, mogła bym powiedzieć, że sprawcą który przeszkodził mi w "nicnierobieniu", była brzoskwiniowa sofa ...ale powodem była moja chęć nabycia przedmiotu który był mi potrzebny i którego zarówno kolor jaki i priorytet były na dalszym miejscu ...a weekend zaczął się całkiem zwyczajnie...
W sobotę wybrałam się na to co ponoć kobiety uwielbiają najbardziej, a za czym ja nie przepadam, na zakupy. Takie tam zwyczajne weekendowe zakupy w markecie. Znacie to, olej do silnika, farba do włosów, szczoteczki do zębów, pasta do butów ...i ciekawe czego tym razem zapomniałam. Ze spożywki: skrzydełka, warzywa i przecier pomidorowy (na pomidorową) ...mąka i jaja na domowy makaron (może i fanaberia, ale ręcznie turlany w lodówce poleży dłużej niż gotowy z paczki) ...karkówka, czosnek, i jeszcze raz jaja, przyprawy, mleko (na kotleciki mielone ...a mleko, bo bułkę w mleku trzeba namoczyć, bo babcia tak robiła i się przyjęło).
Czasami daję się skusić na promocje, zwłaszcza gdy dotyczą owoców i warzyw ...no i tym razem skusiłam się na dynię, a jak dynia to i twaróg (na placki dyniowe z twarogiem, przyprawione kardamonem którego walory odkryłam w Finlandii). A potem powrót do regału z chemią gospodarczą, bo jeszcze płyn do mycia okien ...no okna to już wołały o pomstę do nieba.
Zwykle przy kasie wiem ile zapłacę, bo wrzucając do koszyka "włączam licznik kosztów" ...syndrom księgowej. Tym razem zapomniałam o dodawaniu i przy kasie troszkę się zdziwiłam ...aż musiałam sprawdzić paragon i przeliczyć. No i zgadzało się ...tylko nadal odnoszę wrażenie, że ceny wyprzedzają moją zdolność do aklimatyzacji w takich warunkach.
Po drodze z marketu jeszcze zamek spódnicy i nici do naprawienia zimowego płaszcza, bo materiał się przetarł krótko po "wyjściu" dwuletniej gwarancji ...a nowego nie mam zamiaru kupować. Po drodze do domu weszłam do jeszcze jednego sklepu ...no i wtedy zadzwonił telefon, jakby nie wiedział że kiedy robię zakupy, to nie lubię żeby mi przeszkadzano. Odebrałam i zaraz po powitaniu usłyszałam od cioci: "Chcesz sofę? Znajomi znajomych się wyprowadzają i jest sofa do wzięcia. Trzeba ją sobie tylko odwieść" ...no i od tego telefonu mój weekendowy plan na nicnierobienie rozleciał się w drobny mak, a ja zajęłam się dogadaniem jak i co, oraz załatwieniem transportu. Niby prościzna, bo o transport najłatwiej przy składzie budowlanym.
Myślałam że najtrudniejszym etapem tego przedsięwzięcia będzie wyniesienie sofy z drugiego piętra. Pomyliłam się, bo najtrudniejsze było na końcu ...i w bloku w którym wynajmuję pokój, sofa o jakieś 3 cm nie zmieściła się do windy. Kierowca nie pisał się na to zadanie. Trzeba było załatwić kogoś do wniesienia sofy po schodach ...na szóste piętro w mieście w którym poza pracą prawie nikogo nie znam. Wtedy pękło moje przedsięwzięcie żeby po tygodniu niepalenia nie palić. Poszłam do sklepu, zaczepiłam dwóch miłośników piwa, którzy potrzebowali na drobne wydatki ...i sofa znalazła się na szóstym piętrze ...a panowie chyba od dawna tak ciężko nie pracowali na równowartość dwóch flaszek.
Sofa jako mebel darowany i używany, w pierwszej kolejności przeszła solidne szorowanie ...a kiedy skończyłam, okazało się że jest sobotni wieczór, ręce mi opadają ...i gotowanie odłożyłam na niedzielę. Rano zastanawiałam się nad nowym układem mebli i wtedy górę wzięła zasada konsekwencji ...no bo jak tu ustawić czyściutką sofę, gdy okna czekają na mycie, firanka na prasowanie, a stara kanapa tkwi w miejscu przeznaczonym dla sofy. No i się zaczęło nadrabianie zaległości. Na koniec weekendu pomidorowa i domowy makaron są gotowe do zabrania na jutro do pracy, kotleciki mielone stygną ...i tylko dynia czeka aż się nią zajmę we wtorek. Okna wreszcie są umyte, na co czekały dwa miesiące ...bo zawsze działka z nimi wygrywała. Firanka powieszona na oknie, a czekała na krześle dwa miesiące na wyprasowanie ...bo tu też działka i remont domu na wsi miały pierwszeństwo. Na zakończenie sofa została ustawiona w try miga, czyli dokładnie w tyle czasu ile zaplanowałam na samo tylko ustawienie sofy, bez tych wszystkich dodatkowych czynności które zdarzyły się po drodze ...mogę odpoczywać :)))
Za tydzień jadę na działkę żeby aktywnie wypocząć przy robieniu tego, co na działce jest niezbędne o tej porze roku ...tym razem bez zaplanowanego nicnierobienia :))